"I (Jezus) polozyl na nia rece; i zaraz wyprostowala sie, i chwalila Boga." Ew. Luk. 13,13
Kobieta, o ktorej tu mowa, cierpiala juz osiemnascie lat. Choroba tak zdeformowala jej cialo, iz nie mogla sie wyprostowac. Nie umiala podniesc swego wzroku, lecz wspolczujace oczy Jezusa dojrzaly jej zyciowa tragedie. Kobieta zostala uzdrowiona. Wokol nas jest wielu ludzi, ktorzy sa pochyleni duchowo. Jedni, ze spojrzeniem wylacznie ku sprawom ziemskim, goniacy za pieniedzmi, kariera, pozadliwoscia. Drudzy, rozpamietujacy bez konca swe smutki, nie pozwalajacy sie niczym pocieszyc. Jeszcze inni, spetani wiecznymi troskami o byt, lub wciagnieci do takiego stopnia w problemy swiata, ze umyka im duchowa rzeczywistosc. Istnieje tez szereg zniewolen, nie pozwalajacych podniesc oczu ponad poziom ich zaspokojenia. Niekoniecznie jest to nalog narkotykow lub alkoholu. Rownie dobrze moze stac sie nim przesadna ambicja: w pracy, w rodzinie, w kosciele czy w klubie sportowym. Kazde uzaleznienie deformuje nasza dusze, czyni nas niezdolnymi do spojrzenia na zycie z perspektywy wolnosci. Ogranicza i popycha coraz nizej. Sa jednak i tacy ludzie, ktorzy zdajac sobie sprawe z wlasnych pet, usiluja patrzec ku gorze, wyczekuja ratunku od Boga. I dla tych pocieszeniem bedzie przyklad zwiazanej choroba kobiety, ktora Jezus dostrzegl, mimo jej pochylenia. On wie, czyje serce poklada w Nim nadzieje i tych przywoluje do siebie. Nie ma takiego miejsca, do ktorego nie siegalaby laska Chrystusa, nie istnieja takie peta, z ktorych On nie umialby wyzwolic ! "Smutek patrzy wstecz, zmartwienie patrzy wokol, lecz wiara patrzy w gore."
"Niewielu jest nas i stoimy wyprostowani, bo wybralismy Boga." - A. de Saint-Exupery